Kara umowna bez limitu, potrącona z wynagrodzenia, naliczona mimo winy zamawiającego — sprawdź, jak wykonawca może się bronić i kiedy sąd może ją zmniejszyć.
Kara umowna w umowach o roboty budowlane niemal zawsze jest formułowana z perspektywy zamawiającego — jako zabezpieczenie na wypadek opóźnienia czy wadliwego wykonania robót. Wykonawcy podpisują takie zapisy rutynowo, traktując je jako standardowy element kontraktu, na który nie ma sensu się spierać. To błąd, który regularnie widzę w umowach trafiających do analizy w kancelarii — i który bywa kosztowny dopiero wtedy, gdy zamawiający faktycznie naliczy karę.
W tym artykule pokazuję kary umowne z drugiej strony — z perspektywy wykonawcy, który je płaci, a nie zamawiającego, który je nalicza. Wyjaśniam, kiedy zapis o karze da się skutecznie zakwestionować, na czym polega miarkowanie kary umownej i jakich błędów unikać przy negocjowaniu i realizacji kontraktu.
Kara bez górnego limitu — pułapka, którą łatwo przeoczyć
Jednym z najczęściej spotykanych, a najbardziej ryzykownych zapisów jest kara umowna naliczana za każdy dzień opóźnienia bez wskazania górnego limitu. Pozornie niewielka stawka dzienna — na przykład pół procent wynagrodzenia — po przeliczeniu na miesiąc daje już kilkanaście procent, a przy dłuższym opóźnieniu może przewyższyć całą wartość kontraktu, zanim jeszcze zamawiający zgłosi dodatkowe roszczenia odszkodowawcze ponad wysokość kary.
Brak górnego limitu nie oznacza, że zapis jest nieważny, ale stanowi jeden z najsilniejszych argumentów przy późniejszym wniosku o miarkowanie kary. Znacznie skuteczniejszą strategią jest jednak negocjacja limitu — najczęściej stosowanego na poziomie 10-20% wartości kontraktu — jeszcze na etapie zawierania umowy, zanim dojdzie do sporu.
Miarkowanie kary umownej — narzędzie, o które trzeba wystąpić samemu
Kodeks cywilny w art. 484 § 2 przewiduje instytucję miarkowania kary umownej. Sąd może zmniejszyć karę w dwóch sytuacjach: gdy zobowiązanie zostało w znacznej części wykonane, albo gdy kara jest rażąco wygórowana. Przy ocenie tej drugiej przesłanki sąd bierze pod uwagę między innymi stosunek wysokości kary do wartości całego kontraktu, rzeczywistą szkodę poniesioną przez zamawiającego oraz to, w jakim stopniu opóźnienie faktycznie wpłynęło na jego interesy.
Co istotne, prawo do wniesienia o miarkowanie wynika wprost z ustawy — nie trzeba, aby umowa wcześniej to przewidywała. Sąd nie zmniejszy jednak kary z urzędu. To wykonawca musi wystąpić z takim wnioskiem w toku postępowania i wykazać przesłanki uzasadniające obniżenie kary — najczęściej za pomocą dokumentacji budowy, harmonogramu robót i korespondencji z zamawiającym.
Potrącenie kary z wynagrodzenia nie zamyka sprawy
Zamawiający, który naliczył karę umowną, często od razu potrąca ją z należnego wykonawcy wynagrodzenia. Co do zasady jest to dopuszczalne, jeśli umowa przewiduje takie prawo potrącenia albo spełnione są ogólne przesłanki potrącenia wynikające z Kodeksu cywilnego. Sam fakt dokonania potrącenia nie oznacza jednak, że kara została naliczona zasadnie lub we właściwej wysokości.
Wykonawca, wobec którego dokonano potrącenia, zachowuje prawo do zakwestionowania kary i dochodzenia zapłaty różnicy — powołując się na brak przesłanek do jej naliczenia, jej rażące wygórowanie, lub na to, że przyczyna opóźnienia leżała po stronie zamawiającego. Ten ostatni argument bywa kluczowy: kara za opóźnienie nie należy się, jeżeli opóźnienie powstało z przyczyn leżących po stronie zamawiającego — na przykład wskutek spóźnionego przekazania terenu budowy czy zwłoki w dostarczeniu dokumentacji projektowej. Dlatego tak istotne jest bieżące dokumentowanie takich okoliczności w trakcie realizacji kontraktu, a nie dopiero na etapie sporu.
Kumulacja kar za to samo zdarzenie
Kolejnym problematycznym zapisem, na który warto zwrócić uwagę przy negocjacji umowy, jest możliwość kumulacji kar umownych naliczanych z różnych tytułów za to samo zdarzenie — na przykład jednoczesna kara za opóźnienie i kara za nienależyte wykonanie, gdy obie odnoszą się faktycznie do tej samej sytuacji. Taki mechanizm prowadzi do podwójnego, a czasem wielokrotnego sankcjonowania wykonawcy za jedno naruszenie i również może stanowić podstawę do wniosku o miarkowanie.
Najczęstsze błędy wykonawców
Z praktyki kancelarii wynika kilka powtarzających się nieprawidłowości po stronie wykonawców. Najczęstsza to podpisanie kary umownej bez górnego limitu, bez próby jej wynegocjowania na etapie zawierania umowy. Kolejna to brak bieżącej dokumentacji przyczyn opóźnień — bez niej trudno później wykazać, że odpowiedzialność za zwłokę leżała po stronie zamawiającego.
Częstym błędem jest też zgoda na kumulację kar naliczanych z różnych tytułów za to samo zdarzenie, brak reakcji na notę obciążeniową w rozsądnym terminie — co bywa odczytywane jako milczące uznanie roszczenia — oraz niewystąpienie z wnioskiem o miarkowanie kary tam, gdzie istniała realna podstawa do jej obniżenia. W żadnym z tych przypadków problemem nie jest brak racji po stronie wykonawcy, lecz sposób, w jaki umowa lub spór zostały poprowadzone.
Podsumowanie
Kara umowna w umowie o roboty budowlane nie musi być traktowana jako niepodważalny element kontraktu, na który wykonawca nie ma wpływu. Zapis bez górnego limitu warto negocjować przed podpisaniem, a naliczoną karę — zwłaszcza rażąco wygórowaną w stosunku do wartości kontraktu i rzeczywistej szkody zamawiającego — można skutecznie kwestionować na drodze wniosku o miarkowanie. Kluczowe jest przy tym bieżące dokumentowanie przebiegu realizacji kontraktu, które w razie sporu stanowi podstawowy dowód okoliczności wpływających na wysokość i zasadność kary.
Jeśli otrzymaliście notę obciążeniową z tytułu kary umownej lub negocjujecie umowę zawierającą taki zapis — skontaktujcie się z kancelarią. Pomożemy ocenić, czy kara jest zasadna, i przygotujemy skuteczną argumentację do jej zakwestionowania.
Artykuł jest częścią serii „Prawo na budowie wyjaśnia”. Kolejny wpis: odpowiedzialność podwykonawcy i solidarna odpowiedzialność inwestora.


